Zdobycie ośmiotysięcznika zimą wymaga znacznie więcej niż dobrej kondycji i odwagi. Polska historia wysokogórska pokazuje, jak połączenie przygotowania, logistyki i odporności psychicznej pozwoliło dokonać przełomowych wejść w Himalajach i Karakorum. Przyglądam się najważniejszym sukcesom, warunkom zimowej wspinaczki oraz lekcjom, które z tych wypraw może wyciągnąć każdy miłośnik outdooru.
Zimowe wyprawy Polaków zmieniły światowy alpinizm wysokogórski
- 1980 rok przyniósł pierwsze zimowe wejście na ośmiotysięcznik, czyli Mount Everest.
- Polacy zdobywali zimą między innymi Manaslu, Dhaulagiri, Cho Oyu, Kangczendzongę, Annapurnę i Lhotse.
- Zima w Himalajach oznacza silniejszy wiatr, krótszy dzień, mróz i ograniczone okna pogodowe.
- Programy wyprawowe udowodniły, że sukces zależy od logistyki i decyzji o odwrocie równie mocno jak od umiejętności wspinaczkowych.
- K2 zdobyto zimą dopiero w 2021 roku, przez dziesięcioosobowy zespół nepalski.
Od pionierskiego Noszaka do pierwszego zimowego Everestu
Polski himalaizm zimowy nie zaczął się od ośmiotysięcznika. Ważnym sprawdzianem był Noszak o wysokości 7492 metrów w Hindukuszu, zdobyty zimą 1973 roku przez Andrzeja Zawadę i Tadeusza Piotrowskiego. To nie były jeszcze Himalaje, ale wyprawa pokazała, że polscy wspinacze potrafią planować działania na dużej wysokości w warunkach, które wcześniej uznawano za niemal nieprzekraczalne.
Prawdziwy przełom nastąpił 17 lutego 1980 roku. Leszek Cichy i Krzysztof Wielicki stanęli na Mount Evereście podczas wyprawy kierowanej przez Andrzeja Zawadę. Było to pierwsze zimowe wejście na jakikolwiek ośmiotysięcznik, a zarazem wydarzenie, które na trwałe zmieniło postrzeganie polskiego alpinizmu.
Znaczenie tego sukcesu wykraczało poza sam rekord. Zespół musiał radzić sobie z temperaturą spadającą znacznie poniżej -30 stopni Celsjusza, huraganowym wiatrem i bardzo ograniczoną możliwością regeneracji. Polacy pokazali, że zimowa wyprawa może być prowadzona metodycznie, z podziałem zadań i konsekwentnym budowaniem drogi przez kolejne obozy.
Najważniejsze zimowe wejścia Polaków
Największe osiągnięcia koncentrowały się w latach 80., nazywanych często złotą dekadą polskiego himalaizmu. Nie chodziło wyłącznie o liczbę zdobytych szczytów. W wielu przypadkach były to pierwsze zimowe wejścia w historii, często na drogach wymagających samodzielnego torowania i zakładania całej infrastruktury wyprawowej.
| Szczyt | Rok | Najważniejsze nazwiska | Znaczenie |
|---|---|---|---|
| Mount Everest, 8849 m | 1980 | Leszek Cichy, Krzysztof Wielicki | Pierwszy zimowy ośmiotysięcznik na świecie |
| Manaslu, 8163 m | 1984 | Maciej Berbeka, Ryszard Gajewski | Jedno z pierwszych zimowych wejść na szczyt tej wysokości |
| Dhaulagiri, 8167 m | 1985 | Jerzy Kukuczka, Andrzej Czok | Ważny sukces w sezonie, w którym Polacy zdobyli także Cho Oyu |
| Cho Oyu, 8201 m | 1985 | Maciej Berbeka, Maciej Pawlikowski | Pierwsze zimowe wejście, częściowo nową drogą |
| Kangczendzonga, 8586 m | 1986 | Jerzy Kukuczka, Krzysztof Wielicki | Pierwsze zimowe wejście na trzeci najwyższy szczyt świata |
| Annapurna, 8091 m | 1987 | Jerzy Kukuczka, Artur Hajzer | Pierwsze zimowe zdobycie jednej z najbardziej lawinowych gór |
| Lhotse, 8516 m | 1988 | Krzysztof Wielicki | Pierwsze zimowe wejście, dokonane samotnie |
Ta lista pokazuje różne style działania. Wielicki zapisał się jako specjalista od szybkich i samotnych wejść, Kukuczka słynął z ambitnych dróg i dużej samodzielności, a Berbeka wielokrotnie wracał na wysokie szczyty mimo wcześniejszych niepowodzeń. Właśnie ta różnorodność sprawiła, że polskie wyprawy nie opierały się na jednym schemacie.
Do późniejszych sukcesów należy zaliczyć między innymi pierwsze zimowe wejście na Gaszerbrum I w 2012 roku przez Janusza Gołębia i Adama Bieleckiego oraz zdobycie Broad Peaku w 2013 roku przez Adama Bieleckiego, Artura Małka, Macieja Berbekę i Tomasza Kowalskiego. Broad Peak stał się przykładem zarówno ogromnego osiągnięcia, jak i ceny błędów popełnianych podczas zejścia.
Dlaczego zima tak bardzo zmienia wspinaczkę
Wyprawa zimowa nie jest po prostu letnią ekspedycją z grubszymi kurtkami. W praktyce sezon zimowy w górach wysokich obejmuje najczęściej okres od 1 grudnia do końca lutego, choć definicje mogą zależeć od kraju i organizatora wyprawy. W tym czasie zmienia się niemal każdy element działania, od transportu po sposób odpoczynku w obozie.
Wiatr, mróz i krótsze okna pogodowe
Największym przeciwnikiem często nie jest sama ściana, ale wiatr uniemożliwiający bezpieczne poruszanie się. Nawet dobrze przygotowana droga może zostać zasypana lub oblodzona w ciągu kilku godzin. Zespół musi czekać na krótkie okno pogodowe, a jednocześnie pilnować, by nie stracić zapasu sił podczas długiego postoju.
Na dużej wysokości zimno zwiększa ryzyko odmrożeń, utrudnia pracę sprzętem i przyspiesza zużycie paliwa. Zamarzają zamki, baterie tracą pojemność, a topienie śniegu wymaga czasu. Z pozoru drobna awaria może więc zatrzymać zespół albo wymusić odwrót.
Przeczytaj również: Zielony Staw Kieżmarski - trasa, czas przejścia i przygotowanie
Organizm działa na granicy możliwości
Powyżej 8000 metrów zaczyna się tak zwana strefa śmierci, czyli wysokość, na której organizm nie jest w stanie długo się regenerować z powodu bardzo niskiego ciśnienia tlenu. Sen nie daje pełnego odpoczynku, apetyt spada, a proste decyzje wymagają ogromnego wysiłku.
Dlatego zimowe wejście jest testem nie tylko siły, lecz także zarządzania energią. W mojej ocenie najwięcej mówi o klasie zespołu nie sam moment wejścia na szczyt, ale to, czy wspinacze potrafią wcześniej rozpoznać pogarszający się stan organizmu i zawrócić.
Programy, porażki i cena ambicji
Po sukcesach pierwszej złotej dekady Polacy nadal podejmowali próby zdobywania niezdobytych zimą szczytów. W latach 2010-2015 działał program wspierający przygotowanie nowego pokolenia wspinaczy, którego ważnymi celami były między innymi K2, Nanga Parbat i Broad Peak.
Broad Peak został zdobyty zimą w 2013 roku, ale sukces zakończył się tragedią podczas zejścia. Maciej Berbeka i Tomasz Kowalski nie wrócili do obozu. Ten przypadek przypomniał, że wejście na wierzchołek nie kończy wyprawy, a zmęczenie, późna pora, problemy z łącznością i pogarszająca się pogoda mogą w kilka godzin odwrócić wynik całej ekspedycji.
Najbardziej symbolicznym celem przez wiele lat pozostawało K2. Polska miała w tej historii szczególne miejsce dzięki kolejnym wyprawom i drogom wytyczanym na południowej ścianie, ale zimowego wierzchołka nie udało się zdobyć. 16 stycznia 2021 roku K2 po raz pierwszy pokonał zespół dziesięciu Nepalczyków, zamykając ostatni wielki rozdział zimowych wejść na ośmiotysięczniki.
Nie traktuję tego jako końca polskiej historii. Raczej jako moment, w którym zmieniła się jej rola. Polskie doświadczenia nadal są ważne, ale współczesny alpinizm wysokogórski jest bardziej międzynarodowy, lepiej wyposażony i oparty na szerszej wymianie wiedzy.
Co z tej historii może wziąć turysta i miłośnik outdooru
Osiągnięcia himalaistów nie powinny być traktowane jako zachęta do kopiowania ekstremalnych wypraw. Dla osoby planującej trekking w Himalajach albo zimową aktywność w górach najważniejsza jest proporcja między ambicją a przygotowaniem.
- Najpierw trzeba opanować poruszanie się zimą w niższych górach, pracę z rakami, czekanem i liną oraz podstawy oceny lawinowej.
- W górach wysokich aklimatyzacja jest procesem obowiązkowym. Szybkie zdobywanie wysokości zwiększa ryzyko choroby wysokościowej.
- Plan powinien zawierać zapas czasu, paliwa, baterii i jedzenia. Brak rezerwy ogranicza możliwość bezpiecznego odwrotu.
- Prognoza pogody nie zastępuje obserwacji terenu. Wiatr, świeży śnieg, oblodzenie i zachowanie partnera są równie ważnymi sygnałami.
- Ubezpieczenie powinno obejmować trekking na planowanej wysokości, ewakuację oraz koszty akcji ratunkowej, jeśli są dostępne w danym regionie.
Najczęstszy błąd początkujących polega na skupieniu się na odzieży, a pominięciu procedur. Dobry sprzęt pomaga, ale nie naprawi zbyt późnego wyjścia, braku aklimatyzacji ani złej decyzji o kontynuowaniu marszu przy załamaniu pogody.
Właśnie dlatego patrzę na polskie wyprawy przede wszystkim jak na lekcję zarządzania ryzykiem w środowisku, w którym nie ma miejsca na przypadek. Ta perspektywa przydaje się także podczas znacznie skromniejszej wycieczki zimowej.
Najważniejsza lekcja z polskiej epoki lodowych wypraw
Polskie sukcesy w Himalajach nie wynikały z niezwyciężoności. Ich podstawą były przygotowanie, konsekwencja, umiejętność działania zespołowego i gotowość do podejmowania decyzji w warunkach skrajnego zmęczenia.
Dla mnie właśnie to jest najcenniejszym dziedzictwem tych wypraw. Szczyt pozostaje symbolem, ale o bezpieczeństwie decydują wcześniejsze wybory, zapas sił i odwaga, by w odpowiednim momencie zejść niżej.